Zapewne wiele osób zapakuje dziś walizki, wsiądzie do samochodu lub samolotu i wraz z tłumami turystów przez kolejne kilka dni będzie deptać po najpopularniejszych szlakach, stać w kolejkach do zabytków i pstrykać tysiące fotografii.

Tym, którzy nie lubią tłumów chciałabym polecić kilka fajnych miejsc, oczywiście związanych z kawą.

W Londynie powinno być już czynne Muzuem Kawy i Herbaty założone przez Edwarda Bramaha (na początku roku muzeum było remontowane). Można w nim zobaczyć przepiękne zaparzacze balansujące oraz pierwsze perkolatory. Wystawa czynna jest codziennie od 10 do 18. Bilet kosztuje 4£.

Zaparzacz do kawy z kolekcji londyńskiego muzuem.
Zaparzacz do kawy z kolekcji londyńskiego muzuem.

W Pradze warto odwiedzić Muzeum Kawy na Malej Stranie. Eksponaty zebrane w muzeum pochodzą z kolekcji czeskiej sieci kawiarni Ebel oraz od prywatnych kolekcjonerów. Muzeum jest czynne codziennie od 10 do 18.

U naszych zachodnich sąsiadów można odwiedzić Muzeum Techniki Kawy w Emmerich nad Renem. Muzeum należy do firmy Probat, która od ponad 140 lat produkuje palarnie do kawy. Powstało w dość niezwykłych okolicznościach - w trakcie bombardowań pod koniec II wojny światowej firma straciła w pożarach całą dokumentację techniczną, jedynym sposobem jej odtworzenia było zebranie starych palarni, dokumentów, zakup starszych modeli z rąk prywatnych właścicieli. W muzeum można zobaczyć stare i współczesne przemysłowe palarnie, nie tylko te wyprodukowane przez firmę Probat. Muzeum jest czynne od poniedziałku do piątku od 8 do 17. By zobaczyć kolekcję należy wcześniej zadzwonić i umówić się na konkretną godzinę. W Emmerich wstęp do muzeum jest bezpłatny, a o kawę i palarnie można szczegółowo wypytać przewodnika, za którego również nie płacimy. Obiekt jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych. Tutaj można ściągnąć muzealną broszurę.

W Wiedniu warto odwiedzić Muzeum Kawy założone w 2003 przez Edmunda Mayra. Kolekcje kawowych antyków można oglądać od poniedziałku do czwartku od 10 do 18, a w piątki od 10 do 14. Czerwiec to ostatni moment, na wizytę w tej placówce. W okresie wakacyjnym jest zamknięta.  Warto również pospacerować po austriackiej stolicy śladami Jerzego Franciszka Kulczyckiego.

Pomnik Kulczyckiego w Wiedniu
Pomnik Kulczyckiego w Wiedniu

Można zacząć od katedry św. Stefana, gdzie w dniu 26 listopada 1665 r. odbył się  ślub Kulczyckiego z Marią Urszulą Heissin. Według źródeł w tej samej katedrze miał zostać Kulczycki pochowany, ale do dziś nie udało się odnaleźć jego grobu. Na naszym szlaku nie powinno zabraknąć Grosse Pfarrgasse 22, gdzie Polak mieszkał od 1681 roku oraz domu przy Haidgasse 33 (obecnie Haidgasse 8), gdzie przeprowadził się po bitwie w 1683 roku.  Dnia 27 lutego 1684 r.  Kulczycki otworzył kawiarnię ulokowaną w „Domu Szlifierza” koło Placu św. Stefana (Stephans-Freythof), przy Kleiner Bischofshof (Małym Biskupim Dworze) 845. Obecnie w tym  miejscu znajdziemy „Dom pod Czerwonym Krzyżem” (Zum Roten Kreuz). Zmienił się również adres - obecnie to Domgasse 8 - na budynku mieści się tablica ufundowana przez polskich cukierników  w 1983 roku.  Słynna kawiarnia „Pod Błękitną Butelką” (Hof Zur Blauen Flasche) założona została nieco później i mieściła się przy Schlossergasse  624, obecnie Stock-im-Eisen-Platz 6.

Na sam koniec trzeba pospacerować koniecznie po Kolschitzkygasse czyli ulicy Kulczyckiego. Wdzięczni za pomoc Wiedeńczycy nie zapomnieli o naszym rodaku. Na jej rogu i Favoritestrasse znajduje się pomnik Kulczyckiego w stroju kawiarza tureckiego ufundowany w 1885 roku.

W Muzeum Kawy w Berlinie już  w piątek 12 czerwca będzie można wziąć udział w seminarium poświęconym paleniu i cuppingowi kawy - cena 8€ od osoby - seminarium potrwa 2,5h.

Osoby wybierające się do Zurychu mogą odwiedzić Muzeum Jacobsa - czynne w piątki od 14 do 19, w sobotę od 14 do 17, a w niedzielę od 10 do 17.

Tym, którzy lubią leniuchować mogę polecić jedno - pozostanie w domu i przygotowanie sobie w świętym spokoju filiżanki dobrej kawy. A wszystkich, którzy planują w długi weekend wybrać się do Krakowa lub Poznania zapraszam do Pożegnania z Afryką. Wiem, że ogródki na rynku magnetycznie przyciągają, ale przy zapowiadanych upałach warto ochłodzić się w naszych starych, grubych co najmniej na jeden metr, murach.