W dwóch słowach
Bez kategorii Grudzień 14th, 2010Zima dała mi się mocno we znaki. Dwa tygodnie temu uniemożliwiła podróż na weekend do Krakowa, a w zeszłym tygodniu rozłożyła na łopatki – zamiast pakować się do Gdańska, zaszyłam się pod ciepłą kołdrą walcząc z temperaturą i innymi przypadłościami. Gdy w sobotę o 5 rano podjęłam walkę z dojazdem do Trójmiasta, plany pokrzyżował mocno padający śnieg…
Na publikację czekają recenzje herbat i druga część FAQ o ekspresach.
Mam nadzieję, że wszystko pojawi się na blogu przed świętami.



Grudzień 22nd, 2010 o godzinie 20:30
http://blogifirmowe.wordpress.com/2010/12/16/najlepsze-polskie-blogi-firmowe-2010-roku/
Gratuluję i pozdrawiam świątecznie
Luty 10th, 2011 o godzinie 00:32
No niestety zimą tak to już bywa. A wracając do kawy i herbaty, to w Gminie Rewal jakiej by się nie piło trzeba parzyć mineralką bo normalna woda zabija smak nawet najlepszych jej gatunków – tak też bywa. Pozdrawiam.
Luty 21st, 2011 o godzinie 13:33
Moja prababka była z domu Jawornicka, a moja kuzynka, Babara Czałczyńska, wychowywała się u Zuzanny z Jawornickich Fischerowej i jest posiadaczką takiego samego pojemnika na kawę z dozownikiem jaki prezentowany jest na stronie państwa blogu. Szczegóły dotyczące obu rodzin, zawarte w blogu, są bardzo niepełne i nieścisłe.
Oto jak było naprawdę. Pierwszym właścicielem sklepu kolonialnego i palarni kawy, mieszczących się przy Rynku Głównym nr 44 w Krakowie był (mój pra-pra-dziadek) Mikołaj Tomasz Jawornicki (1812-1885), herbu Gozdawa, „kupiec i obywatel m. Krakowa, b. radca miejski i radca Izby Handlowej i Przemysłowej”. Żoną Mikołaja była Maria z Zalewskich (1822-1904). Sklep z palarnią przejął w jakimś momencie starszy syn Mikołaja – Józef (1855-1921), „kupiec, b. radca miejski”, ożeniony z Anną Koy (1855-1922). Ostatnimi właścicielami byli Zuzanna z Jawornickich-Fischerowa, żona Jana Józefa Fischera, oraz ich młodszy syn – Józef. Jan Józef Fischer był, jak o nim pisano, fotografem-amatorem, taternikiem, alpinistą, narciarzem i żeglarzem – wszystkim tylko nie handlowcem. Był właścicielem sklepu papierniczego, którym się mało interesował, jeszcze mniej interesował go sklep Jawornickich, którego, wbrew sugestii Zygmunta Leśniodorskiego, zawartej we wspomnieniach Wsród ludzi mojego miasta, nigdy nie był właścicielem. Sklep papierniczy Fischerów splajtował w latach 1930-tych, był on wtedy własnością Jana Fischera juniora. Natomiast sklep Jawornickich prosperował świetnie aż do II wojny światowej a nawet działał podczas wojny (to ostatnie w oparciu o niepewne, dziecinne wspomnienie mego „przedwojennego” kolegi).
Spisała Elżbieta Turnau