Rośnie spożycie kawy wśród najmłodszych. Amerykańskie pielęgniarki alarmują – wypicie dużej kawy w drodze do szkoły kończy się nadpobudliwością w trakcie lekcji i silnymi bólami głowy w godzinach przedpołudniowych. Kolejni rodzice zwierają szyki, planują anty-kawowe kampanie społeczne, a wszystko po to, by ich dzieci były bardziej bezpieczne.
Według badań, w latach 2004-2006 spożycie kawy wśród nastolatków w wieku 13-17 lat wzrosło o 20%. Natomiast zgodnie z raportem National Coffee Drinking Trends 2008 więcej kawy piją również osoby w wieku 18-24. Średnie spożycie wynosi 3,2 filiżanki dziennie (w 2007 było to 3,1 filiżanki). Trend rosnący utrzymuje się nadal - w 2005 spożycie kawy w tej grupie wiekowej wyniosło 2,5 filiżanki.
O szkodliwości napojów kawowych wśród młodzieży mówi się również w kontekście kalorii. Uczniom najczęściej nie smakuje czarna kawa. Chętnie natomiast sięgają po napoje kawowe, do przygotowania których używa się mleka i lodów, a te jak wiadomo są kaloryczne i tuczące.
Kiedy zakażą kofeiny?
W ramach walki z otyłością w 2006 roku Coca-Cola i Pepsi pożegnały się z amerykańskimi szkołami. Rożne organizacje toczą wojnę z producentami soków w kartonach (duża zawartość cukru). Mówi się o szkodliwości mleka. W połowie sierpnia jedna z australijskich gazet doniosła, że na skutek lobbingu organizacji rodzicielskich, sprzedawcy mają uniemożliwiać sprzedaż napojów energetycznych z dużą zawartością kofeiny dzieciom i młodzieży.
Myślę, że już wkrótce możemy spodziewać się (na razie w USA) co najmniej dyskusji o zakazie sprzedaży napojów kofeinowych osobom poniżej 18 roku życia. A następnie całkowitego zakazu jej spożycia przez osoby niepełnoletnie.
Paragrafy zamiast rozsądku
W zeszłym tygodniu pożegnaliśmy 100 watowe żarówki. Obecnie Komisja Europejska sprawdza ile energii zużywają inne urządzenia AGD, w tym ekspresy do kawy. Wszystko po to, by nie emitować więcej CO2 i zapobiec efektowi cieplarnianemu. W Polsce trwa polowanie na e-papierosy (bo uzależniają!), w USA przymierzają się do obłożenia federalnym podatkiem napojów. Pieniądze pozyskane w ten sposób miałyby pokrywać koszty leczenia chorób wywołanych spożyciem softdrinków. Nigdy nie widziałem, żeby jakiemukolwiek rządowi udało się mówić społeczeństwu co ma jeść lub pić - powiedział w Atlancie Muhtar Kent, CEO Coca-Coli po tym jak administracja Obamy pierwszy raz podała informację o rozważanym podatku.
Z pozoru trudno nie zgodzić się z „akcjami”, które mają chronić najmłodszych oraz środowisko. Z drugiej strony próba uregulowania wszystkiego zakazami, wytycznymi i nakazami prowadzi nas do krainy absurdu, w której rządzi krzywizna ogórka.
Paradoks efektywności
Przy okazji wycofania stuwattówek w zeszłym tygodniu, usłyszałam o pewnym paradoksie znanym już od XIX wieku – każda bardziej efektywna metoda zużywania energii prowadzi do zwiększenia ilości zużywanej energii. Także poczynania komisji w tej materii są raczej chybione.
Współczuje amerykańskim dzieciom, które boli głowa z przedawkowania kofeiny, ale pytam gdzie byli ich rodzice, kiedy trzynastoletnia pociecha kupowała kawę na wynos. I czyja to wina, że przyszła do szkoły bez śniadania.
Tak sobie myślę, że pewnie gdy KE znudzi się już sprzętem AGD i ochroną środowiska może zabrać się za kofeinę. I wtedy, prędzej lub później będziemy musieli w sklepach wywiesić tabliczki: „Osobom pod wpływem C8H10N4O2 oraz niepełnoletnim kawy nie sprzedajemy.”
Ostatnie Komentarze