Ekspres do kawy
Bez kategoriiAutor wpisu: admin (4) Komentarze »
Nasz sklep internetowy nie jest idealny. Ma przydługi regulamin. Nudne zdjęcia. Mało bajeranckie opisy. Dopiero niedawno zaistnieliśmy w porównywarkach. Nie mamy infolinii, ani osoby okupującej gadu-gadu między 8 a 18. Jesteśmy niewielką firmą, wiec powoli i systematycznie nadrabiamy zaległości. Od czasu do czasu spoglądamy z zazdrością na wielkie sklepy, próbując nauczyć się czegoś nowego. Tymczasem…
Szukam ekspresu
Wkrótce mój przyjaciel bierze ślub. Jako prezent młodzi wymarzyli sobie ekspres do kawy. Wybrali firmę oraz konkretny model. W poszukiwania zaangażowało się trochę znajomych. Po objechaniu większości marketów RTV AGD w Krakowie i Katowicach stwierdziliśmy, że tego konkretnego ekspresu brak.
Naturalną koleją rzeczy zaczęłam szukać w sieci. Porównywarki cenowe od razu pokazały całą listę sklepów, gdzie znajduje się wybrany przez znajomych ekspres. Odetchnęłam z ulgą.
Pytam o dostępność
Chwilę potem zaczęły się schody. Złożyłam zamówienie w pierwszym sklepie – po dwóch dniach dostałam maila z informacją, że towar nie jest dostępny. W ciągu kilku kolejnych dni skontaktowałam się z następnymi sklepami pokazanymi przez porównywarki. Składałam zamówienie lub mailowałam w sprawie dostępności produktu. I co się okazuje? Jak Polska długa i szeroka tego jednego, konkretnego modelu brak.
Dziwię się
I tu mam pytanie – czy większość sklepów handlujących AGD działa na zasadzie umieszczania w sieci produktów, których nie ma? Czy umieszczanie takiej atrapy na wirtualnej wystawie ma sens? Brak towaru, który rzekomo jest, raczej odstrasza klienta. Czy może się mylę? A może po prostu miałam pecha?
A może właśnie tędy droga – zwiększać klikalność, poprawiać statystyki? Może powinniśmy umieścić kawę-widmo w diabolicznie niskiej cenie i liczyć, że zwabione tym osoby kupią coś innego?
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo na własnej skórze przekonałam się, jak irytujące mogą być zakupy w internecie. Przy okazji zdałam sobie sprawę z tego, że wiele osób może mieć podobne doświadczenia do moich; mało tego, może uważać to za normę – a wcale tak nie jest.
Konstatuję
Większość sklepów, które odwiedziłam to prawdziwe internetowe molochy – kilka lat na rynku, tysiące produktów w ofercie, infolinie i pięć innych numerów do Biura Obsługi Klienta. Certyfikaty i pozytywne opinie od „klientów” – wiadomo jak takie praktyki najczęściej wyglądają. W porównaniu do nich jesteśmy żółtodziobami. Dopiero zaprawiamy się w internetowych bojach. Ale umieszczanie towaru, którego nie mamy w ofercie, nie przyszłoby nam do głowy.
Dlatego muszę napisać tę oczywistość – jakkolwiek ona nie zabrzmi – produkty w naszym sklepie są dostępne.
Wracając do ekspresu – z ciekawości po tygodniu sprawdziłam czy na stronach sklepów poinformowano o braku towaru. Przecież jak ktoś już podjął trud kontaktu z dystrybutorem to bez problemu może napisać „przepraszamy, ekspres jest obecnie niedostępny”. I wiecie co? Ekspresy można ciągle „kupić”! Jak wynika z mojej korespondencji zamówienie „można złożyć choć nie znany jest termin jego realizacji”. Tak sobie myślę, że może za szybko się poddałam. Z ekspresu będzie przecież piękny prezent na Boże Narodzenie. A może nawet na rocznicę ślubu.



Ostatnie Komentarze