Nie da się ukryć, że kawa Kopi Luwak zrobiła zawrotną karierę. Nie powinien dziwić również fakt, że pomysł na kolejne egzotyczne kawy znajdzie swoich naśladowców. Dlatego miło mi przedstawić Weasel Coffee – wietnamską kawę prosto od łasic.
Z kraju, w którym do specjałów należą takie przysmaki jak hot vit lan czyli jajko z nie do końca rozwiniętym embrionem kaczki, pochodzi kawa, której opis produkcji może wielu osobom nie przypaść specjalnie do gustu.

Z czym to się je?

„Technika” produkcji przypomina nieco tę od luwaków, przy czym łasice nie wydalają ziaren, tylko je nadtrawiają i zwracają w postaci słynnego (shrekowego) kłaczka. Łasicze wymiociny są następnie zbierane i obrabiane, aż do wyłuskania ziarna ze skórki pergaminowej. Hodowla łasic jest dość wymagającym zajęciem – każde ze zwierząt musi mieć swoją własną klatkę, w przeciwnym razie łasice walczą ze sobą.
Podczas zbiorów kawy, łasice są wypuszczane na plantację, gdzie się żywią. By utrzymać produkcję na odpowiednim poziomie, hodowcy muszą zaopatrywać się w owoce kawowca z innych plantacji i karmić nimi zwierzęta.

Tak wygląda wietnamska łasica. Zdjęcie z Look At Wietnam
Tak wygląda wietnamska łasica, maścią dziwnie przypominająca cywetę. Zdjęcie z Look At Vietnam.

Weasel Coffee jest promowane przez dystrybutorów jako drugie Kopi Luwak, w cenie najdroższej kawy świata ( 24,99$ za 57g). I tu mogłabym zakończyć wpis, gdyby nie dwa teksty na które natrafiłam.

Farmerzy i firmy

Z artykułu na portalu Look At Vietnam możemy się dowiedzieć, że w Wietnamie obowiązuje zakaz karmienia dziko żyjących łasic kawą. Zakaz ten jest cały czas łamany przez ludzi, którzy sprzedają nielegalnie Weasel Coffee bezpośrednio do restauracji i niektórym firmom. Równocześnie w Wietnamie istnieją farmy, zajmujące się hodowlą łasic i produkcją Weasel Coffee. Jedna z nich znajduje się w prowincji Dak Lak. Jej właściciele, bracia Kham,  byli jednym z wiodących producentów. Jako pierwsi rozpoczęli sprzedaż tej kawy w internecie. Równocześnie dostarczali zieloną kawę bezpośrednio do innych firm – 1 kg Weasel Coffee kosztował u nich 110$.

Rarytas czy oszustwo?

Głównym odbiorcą kawy od Khanów i innych farmerów była firma Trung Nguyen Coffee, która zrezygnowała ze współpracy zostawiając Khanów z ponad toną zielonej kawy od łasic. Sama natomiast, ku rozpaczy Khanów i innych farmerów, rozpoczęła sprzedaż Weasel Coffee niewiadomego pochodzenia – czyli albo kawy nie przetrawianej przez łasice lub pozyskiwanej od nielegalnych dostawców. Trung Nguyen Coffee sprzedaje teraz Weasel Coffee w cenie 3000$ za kg, rozdając ją przy różnych okazjach miejscowym notablom, celebrytom i eksportując ją na zachód.

Podróbka Kopi Luwak?

Z kolejnego tekstu na Look At Vietnam, możemy dowiedzieć się, że Weasel Coffee to dokładnie to samo co Kopi Luwak. Łasice podobnie jak cywety zjadają owoce kawowców, nadtrawiają i wydalają je.
Z kolei autor relacji na tym blogu zakupił w marcu tego roku w Wietnamie 1kg zielonej Weasel Coffee. Ku jego zdziwieniu w opakowaniu znajdowały się w większości ziarna peaberry (ze wszystkich owoców na jednym drzewku jedynie od 2 do 10% ma w sobie pojedyncze, perłowe ziarenka). Luwaki słyną z tego, że wybierają najlepsze i najbardziej dojrzałe owoce kawowca. Czyżby łasice dla odmiany  miały szósty zmysł,  który wykrywa ziarna peaberry? Nie sądzę. Ale za kawę od łasicy, z której udaloby się wyselekcjonować peaberry kasowałabym po 5000$.

Weasel Coffee

Niezależnie od tego czy kawowe wisienki coś zjada i wydala lub zjada i zwraca,  zdjęcia małych opakowań z łasicą umieszczają w portalach i blogach ludzie ze wszystkich zakątków świata. Producent kawy ze zdjęcia powyżej reklamuje ją jako „najsmaczniejszą zwymiotowaną kawę jaką mieliście okazję pić”. Nic dodać, nic ująć.

Źródło: Gadżetomania