Z naszej kolekcji: szwajcarski ekspres

Ciekawostki Tagi: , ,
Autor wpisu: admin
Brak Komentarzy »

W 1892 roku Maurice Schaerer założył w Bernie w Szwajcarii fabrykę wytwarzającą sprzęt medyczny. Firma szybko zyskała renomę dzięki pionierskim urządzeniom do sterylizacji narzędzi chirurgicznych oraz stołom operacyjnym. Produkcję ekspresów do kawy firma rozpoczęła poniekąd dzięki medycznym zainteresowaniom – chciała dostarczać wysokiej jakości sprzęt dla szpitalnych kuchni i stołówek. Część tego nowoczesnego wyposażenia stanowiły ekspresy do kawy, ich produkcja rozpoczęła się w 1919 roku.

W ciągu kolejnych 20 lat firma stworzyła całą gamę urządzeń do parzenia kawy – od małych ekspresów dla kawiarni do kombajnów niezbędnych w dużych hotelach. Wiele lat doświadczenia w precyzyjnej obróbce metali jak również technologia zastosowania wody w urządzeniach do sterylizacji zadecydowały o tym, że Schaerer był w stanie produkować ekspresy najwyższej jakości. Do dnia dzisiejszego Schaerer pozostaje jedną z najbardziej innowacyjnych firm w tej branży. Jako pierwszy w 1957 roku wprowadził na rynek ekspres z całkowicie zautomatyzowanym systemem hydraulicznym. W 1967 roku zautomatyzowany został system dozowania kawy, a w 1969 roku firma wyprodukowała pierwszy ekspres z wbudowanym młynkiem.

Z naszej kolekcji: amerykański młynek

Ciekawostki, Pożegnanie z Afryką Tagi: , ,
Autor wpisu: admin
Brak Komentarzy »

Nasi stali bywalcy z pewnością doskonale kojarzą sylwetkę młynka ze sklepu. Dziś kilka słów o jego historii. Nim młynek trafił do Pożegnania z Afryką przebył długą drogę – wyprodukowano go bowiem po drugiej stronie oceanu w Enterprise Manufacturing Philadelphia w USA.

Firma została założona w 1866 roku w Filadelfii w stanie Pensylwania. a trzy lata później zaczął w niej pracować geniusz i wynalazca John Gulick Baker. Rozwiązania, które opatentował w 1870 i 1873 uczyniły z firmy monopolistę na przeszło ponad ćwierć wieku. Patent Bakera z 1870 obejmował nie tylko projekt artystyczny młynka, lecz również wszystkie jego ruchome części i dotyczył młynków z serii Champion. Kolejny patent z 1873 był trwalszy – Baker zaprojektował koło obrotowe młynka z charakterystycznymi sześcioma okręgami zachodzącymi na siebie – projekt ten był wykorzystywany przez firmę do lat 30. XX wieku.

Następny patent z 21 października 1873 okazał się wiele bardziej znaczący. Innowacja polegała na modyfikacji korpusu młynka, dzięki podzieleniu go na dwie części uzyskano łatwiejszy dostęp do regulacji i czyszczenia. Pod koniec XIX wieku Enterprise Manufacturing Co zdominowały rynek młynków sklepowych. W 1898 zastąpiono wygasający patent Johna Bakera. Poszerzono koła napędowe młynków, dzięki czemu zminimalizowano ich awaryjność. Na początku XX wieku wprowadzono do produkcji modele, które mogły działać napędzane prądem.

Kawa z Bremy

Ciekawostki, Ludzie Tagi: , , , ,
Autor wpisu: admin
Brak Komentarzy »

Brema to miasto hanzeatyckie, które ma olbrzymie tradycje w handlu kawą. Ponad 50% kawy importowanej do Niemiec trafia do kraju przez port w Bremie. Z tego miasta pochodzi wiele firm i palarni kawy. W budynku Schutting, dawniej siedzibie gildii kupieckiej mieści się działająca od ponad 300 lat Kaffeestube – najstarsza kawiarnia miasta. Spośród wielu mieszkańców, wielkie zasługi w promowaniu kawy z Bremy, należy przypisać Eduardowi Schopfowi, którego imię nosi obecnie jedna z ulic miasta.

Eduard Schopf urodził się w 8 czerwca 1893 roku w Hockenheim. Rozpoczął swoją karierę od handlu paliwem i materiałami budowlanymi. Był też udziałowcem pomniejszych firm, które zaopatrywały sklepy spożywcze w Bremie.

Eduard Schopf. Zdjęcie ze strony www.xplosiv.com

Na początku w 1920 roku Schopf założył firmę wysyłkową oferując produkty takie jak kawa, kakao i herbata. Zyskał wiernych klientów w wioskach i małych miasteczkach dzięki temu, że ziarna, które sprzedawał, były palone bezpośrednia przed wysyłką. Przez cztery lata korzystał z usług palarni położonej niedaleko jego magazynu.

Puszka Eduscho. Lata 30. XX wieku. Kolekcja Pożegnania z Afryką.

W 1924 roku założył własną palarnię kawy, którą nazwał EDUSCHO (od pierwszych liter imienia i nazwiska). Dalej głównym źródłem przychodów firmy pozostawała sprzedaż wysyłkowa. W 1928 roku Schopf przejął firmę Siedentopf, również zajmującą się dystrybucją kawy i herbaty.

Logo firmy Siedentopf, przejętej przez Schöpfa. Kolekcja Pożegnania z Afryką

Eduard Schopf zmarł w 1935 roku. Utopił się w czasie kąpieli w Wezerze. Po jego śmierci firmą zajęła się żona – Friedel. Zarządzała firmą do końca lat 30. i w trakcie II wojny światowej. Za jej sprawą firma została odbudowana z wojennych zniszczeń. Następnie firmę przejął syn Eduarda – Rolf. Był jej właścicielem do 1996 roku, kiedy to sprzedał markę Eduscho firmie Tchibo.

Eduard Schopf Allee. Zdjęcie z kolekcji Pożegnania z Afryką

Jedna z ulic w Bremie, przylegająca do miejsca, w którym stał kiedyś budynek administracyjny firmy Eduscho, nosi obecnie imię Eduarda Schopfa.

W kolekcji Pożegnania z Afryką znajduje się wiele eksponatów związanych zarówno z firmą Eduscho, jak i Siedentopf. Można je zobaczyć w naszym Wirtualnym Muzeum Kawy.

Źródło:
http://de.wikipedia.org/

Pierwszy śnieg

O kawie Tagi: , , , ,
Autor wpisu: admin
Brak Komentarzy »

Pierwsza rzecz jaką dziś usłyszałam, szybko postawiła mnie na nogi. W Zakopanem sypie śnieg! I to nie byle jak, ale porządnie prószy.  W telewizji można było zobaczyć rano prawdziwy zimowy krajobraz – domy, chodniki, drzewa – wszystko zasypane kilkucentymetrową warstwą śniegu. Na ulicy oczywiście opatuleni ciepło przechodnie, podchodzący do śnieżnego zjawiska bez odrobiny entuzjazmu. Trudno się dziwić.

Są jednak takie miejsca na naszej ukochanej planecie, gdzie mieszkańcy wychodząc rano z domów i stwierdzając obecność białego puchu, cieszą się. Być może dlatego, że rzeczony śnieg nie jest prawdziwym śniegiem,  oni mieszkają na Hawajach, a obecność białej pokrywy w okolicy wskazuje tylko i wyłącznie na czas kwitnięcia kawy.

Kona Snow

Śnieg Kony – tak określa się kwitnące kawowce. Zjawisko występuje od stycznia do maja (z przerwami), a swoją nazwę zawdzięcza temu, że kwiaty na drzewkach kawowych pojawiają się niemal równocześnie i znienacka, jak niespodziewany śnieg. Mimo tornad, drzewka na Hawajach egzystują w prawdziwie królewskich warunkach. Optymalne opady, dużo słońca, a w ciągu całego roku nie ma ani jednego dnia z przymrozkami.

Jest jeszcze jedno zjawisko, które wyróżnia uprawy hawajskiej Kony. Praktycznie codziennie, około drugiej popołudniu słońce przykrywają chmury, zapewniając kawie chwilę wytchnienia (tzw. free shade).

Kona Snow
Kona Snow

Z Brazylii na Hawaje

Kawa na Hawaje dotarła w 1825 roku. Sadzonki zostały sprowadzone z Brazylii przez Samuela Rugglesa na pokładzie statku Blonde. Jednak dopiero pod koniec XIX wieku kawa zyskała na znaczeniu jako towar handlowy. Kryzys na rynku kawy w 1899 roku spowodował, że istniejące dotychczas wielkie plantacje zostały podzielone na mniejsze i oddane dotychczasowym pracownikom w dzierżawę. Co ciekawe na początku XX wieku, większość osób pracujących przy uprawach miała japońskie korzenie. Podział plantacji odbił się na jakości otrzymywanych ziaren – małe uprawy od 5 do 12 akrów, rozwijające się pod okiem pojedynczych rodzin, szybko zaczęły przynosić obfite i dobre jakościowo zbiory.

Do dziś hawajskie ziarna określane są mianem idealnych. Również produkcja zalicza się do najbardziej wydajnych na świecie. Podczas gdy w Ameryce Środkowej zbiera się od 560 do 900 kg ziaren z hektara, na Hawajach średnia produkcja to 2240 kg na hektar.

Hawajski król

Swoją wyjątkowość hawajska kawa zawdzięcza również królowi Davidowi Kalākaua – ostatniemu władcy rajskich wysp. Ten panujący w latach 1871-1894 monarcha przeszedł do historii z przydomkiem Wesoły. Mimo trudnego okresu w jakim panował (Konstytucja Bagnetowa praktycznie pozbawiła go władzy) dbał o hawajskie dziedzictwo. Przywrócił zakazany wcześniej taniec hula oraz wspierał pozostałe dziedziny kultury. W  1888 roku zakazał sadzenia i sprowadzania drzewek spoza wysp. Dzięki czemu na obecnych plantacjach rosną ściśle wyselekcjonowane rośliny pochodzące od najlepszych drzewek.

Od 1970, w listopadzie odbywa się co roku Festiwal Kawy. Najbliższy będzie miał miejsce od 6 do 15 listopada. Gdy u nas będzie już zupełnie ciemno i zimno, mieszkańcy Hawajów oraz turyści będą świętować, degustując kawę i podziwiając takie widoki. Tylko pozazdrościć.

Hawaje. Zdjęcie z broadwayworld.com
Hawaje. Zdjęcie z broadwayworld.com

Powiązane wpisy:
Weekend z luksusową kawą – Kona |Hawajskie nie dla genetycznie modyfikowanej kawy

Omar i cudowny ptak

Ciekawostki Tagi: ,
Autor wpisu: admin
Brak Komentarzy »

Jedna z mniej znanych legend o odkryciu kawy. Dość monopolu kóz i pasterza Kaldiego! :)

Pewnego dnia mułła Schadheli wyruszył na pielgrzymkę do Mekki. Gdy dotarł do Szmaragdowej Góry, odwrócił się do swojego ucznia Omara i rzekł: Umrę w tym miejscu, a gdy moja dusza opuści ciało, zobaczysz zawoalowaną postać. Masz spełnić każdą jej prośbę.

Gdy czcigodny mułła zmarł, Omar ujrzał wielką zjawę przykrytą białym welonem. Kim jesteś ? – zapytał.
Postać odrzuciła welon, a oczom Omara ukazał się mułła Schadheli, większy od siebie za życia o 10 łokci. Mułła zaczął kopać w ziemi i w tym miejscu natychmiast pojawiła się woda. Duch nakazał Omarowi napełnić dzban wodą i kontynuowanie wędrówki do momentu, w którym woda w dzbanie przestanie chlupotać. Tam, gdzie się to wydarzy czeka na ciebie przeznaczenie – powiedział mułła.

Omar rozpoczął swoją wędrówkę. Gdy dotarł do Mochy w Jemenie, zauważył, że woda w dzbanie ucichła i się nie porusza. To było miejsce jego przeznaczenia. Miejsce, w którym miał zostać.
Okazało się, że wielu mieszkańców choruje, a zaraza nęka już nie tylko miasto, ale i okolice. Bogobojny Omar zaczął się modlić w intencji chorych i wiele osób zostało uzdrowionych. Wieści o jego umiejętnościach szybko się rozchodziły. W końcu trafiła do niego sama chora księżniczka. Omarowi udało się ją wyleczyć, a ponieważ zakochał się w pięknej pacjentce, ośmielił się poprosić króla o jej rękę.
Ta propozycja nie spotkała się z przychylnością króla. Omar został wypędzony z miasta i musiał powrócić w okolice Szmaragdowej Góry. Odtąd spał w jaskini i żywił się ziołami, bo nic innego jadalnego w górach nie rosło.

Któregoś dnia, udręczony swoim losem, zaczął narzekać żalić się na głos zmarłemu mulle. Nim skończył się skarżyć, jego uwagę przykuł przepiękny ptasi śpiew. Gdy odwrócił się zobaczył małego ptaka siedzącego na drzewie. Jego pióra mieniły się nienazwanymi barwami.  Zaintrygowany podszedł bliżej i zauważył, że na drzewie znajdują się zarówno delikatne, białe kwiaty jak i czerwone owoce . Zerwał parę, skosztował, a ponieważ owoce mu zasmakowały wypełnił nimi swoje kieszenie. Wieczorem, gdy przyrządzał strawę, postanowił wzbogacić ją czerwonymi wisienkami. Nowa zupa sprawiła, że poczuł się radosny i orzeźwiony.

Następnego dnia opuścił okolice Szmaragdowej Góry i wyruszył do Mochy, zabierając ze sobą tajemnicze owoce. Gdy mieszkańcy zobaczyli Omara uznali jego pojawienie się w mieście za cud, gdyż myśleli że zmarł z głodu na wygnaniu. Wdzięczni za odkrycie nowego napoju, uznali Omara po śmierci świętym i odtąd z pokolenia na pokolenie przekazują tę historię.

Źródło: W. Ukers, All about coffee


Powiązane wpisy:
Arabia Felix
| Legenda Baby Budana

Food & Drink Blogs Najlepsze Blogi
Agencja Interaktywna Grupa PTR